Moja prywatna lista gniotów i wzlotów filmowych
Lektura obowiązkowa
- Hamlet ( z Kenneth Branagh – najlepszy film jaki kiedykolwiek widziałem)
- Miasto gniewu (emocje !)
- Zostawić Las Vegas ( muzyka, aktorstwo, scenariusz, reżyseria … wszystko )
- Rybka zwana Wandą (po prostu klasyka, niesamowity Kevin Kline w życiowej roli)
- Kill Bill vol. 1 i 2 ( zabawa konwencjami, światłem, Tarantino w najlepszym wydaniu)
- W dolinie Ellah ( świetne aktorstwo i scenariusz )
- Mulholland Drive ( Lynch w świetnej formie )
- Magnolie
- Od zmierzchu do świtu (świat wg Tarantino)
- Labirynt Fauna
- Stay
- Zakochany bez pamięci
- Avatar (po raz pierwszy miałem wrażenie, że efekty komputerowe w filmie istniały nie same dla siebie lecz były ściśle podporządkowane fabule filmu)
Wzloty
- Między słowami oryg: Lost in Translation
- Casino Royale (nareszcie Bond wyszedł z komiksów)
- Sin (niesamowity Gary Oldman)
- Happy hours
- The insider
- Ojciec chrzestny (trzeba obejrzeć kilka razy aby docenić)
- The Birth (zdumiewające ile dało się wycisnąć z tak prostego scenariusza)
- Taking of Pelham 1 2 3 – w sumie niezle, choć film jest najbardziej pasjonujący w momentach, gdzie akcji jest najmniej
Niekoniecznie:
- Zakładnik ( z pewnością można opowiedzieć to bardziej porywająco)
- Zodiak (niezłe, aczkolwiek…..czegoś brak)
- Requiem for the Dream (muzyka niesamowita, reszta bardzo nierówna)
- Tajne przez poufne (czym dalej tym bardziej w las, jak na Cohen-ów to zawód )
- Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street (tylko dla fanów Burtona, czym bliżej końca tym bardziej ciśnie się na usta- niech oni już nie spiewają)
- Hellboy 2 (jeszcze trzyma poziom, ale Guillermo del Toro wcina własny ogon zatapiając go w sosie “Men in Black”)
Gnioty
- Teksańska masakra piłą mechaniczną
- Misiek Koterski show (ktoś facetowi wmówił, że bełkotanie na wizji jest śmieszne….)
- Szklana pułapka 4.0 (widowiskowa strata czasu)
- The Long Weekend
- Job (recenzja zajmie 4 litery – knot)
- Pytając o miłość (Fatalna Hayek, drewniany Farell i dialogi niczym z niewolnicy Isaury)
- The Hills Have Eyes (dla mnie chore, jakoś nie kręcą mnie klimaty rodem z rzeżni i sceny gwałtu z udziałem mutantów popromiennych)
- Shoot’Em Up (co w tym knocie robi Monika Belucci ?)
- Idealny facet dla mojej kobiet ( film można skrócić do 3 minut Wrocławskiego w końcówce filmu, poza nim – pustka)
- Oszukać przeznaczenie 4 – mnóstwo kiepskiej jakości efektow specjalnych … i tylko to
- Twilight – strata czasu .. chociaż wodzący błędnym wzrokiem główny bohater z niedomalowaym make-up’em czym bliżej końca tym bardziej staje się śmieszny. Poza tym jakiś metafizyczny bełkot dla młodych gniewnych.
….
Opublikował/a barnio